Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krawieckie wytwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krawieckie wytwory. Pokaż wszystkie posty

17 grudnia 2010

Gęsi w natarciu

-Gąski, gąski do domu.
-Boimy się.
-Czego?
-Wilka złego.

Znacie taka przedszkolna zabawe??

Ja sie w nia bawilam tyle, ze wilkiem byly gąski, a gąską, no coz … ja.

Kiedys niemal kazde wakacje spedzalam u moich pradziadkow na wsi. Mieli gesi, ktore nie wiedziec czemu jakos za mna nie przepadaly mimo, ze dokladalam wszelkich staran aby sie z nimi zaprzyjaznic. Na nic zdaly sie nauki mojego kuzyna, ktory usilnie tlumaczyl mi jak z nimi postepowac, zeby nie szczypaly. Kazda lekcja praktyczna konczyla sie moja ucieczka na drzewo, na ktorym spedzalam kilka ladnych chwil do czasu az ktos ratowal mnie z opresji i te gesi odganial.
Teraz mysle z lezka w oku o tym czasie i kanapkach z maslem posypanym sola robione przez mojego pradziadka, ktory mi je przynosil jak na owym drzewie przesiadywalam.

Oto wiec moj hold dla gęsi i wspomnienie sielskich czasow, o ktorych pamieta sie zwlaszcza podczas Swiat Bozego Narodzenia.






Pozdrawiam Was serdecznie i zycze sily w nieustajacych przygotowaniach swiątecznych.

12 grudnia 2010

Znowu o słodyczach

Juz od dawna szukalam jakiegos pudelka na ciasteczka poniewaz musze sie przyznac, ze konsumuje slodycze tonami.
Wiem, wiem… niezdrowo. Ale coz na to poradze, ze moj organizm domaga sie cukru.
Znalazlam dosc ladny komplet pudelek w Laura Ashley, ale po pierwsze byl drogi, a po drugie w komplecie byly 3 sztuki. Jem duzo slodyczy, no ale bez przesady, po coz mi trzy pudelka ciastek.
Przerobilam zatem metalowe pudelko po ciastkach zakupionych w Lidlu.
Teraz prezentuje sie o tak… ubrane w swiateczna szate.



Pudelko jest na 4 pory roku tylko wstazke bede zmieniac zaleznie od sezonu.





A przegladajac Wasze opowiesci o lepieniu swiatecznych ozdob z masy solnej, przypomnialam sobie, iz ja rowniez 2 lata temu narobilam ich w brod. Napracowalam sie przy tym niesamowicie, bo nie wiedziec czemu nalepilam ich jakbym miala conajmniej jodlowy las dekorowac. No, ale niestety wowczas tylko, niektore z nich dostapily zaszczytu przystrojenia mej choinki, poniewaz jakis czort podziubal mi je palcami. Wyrzucic bylo mi szkoda wiec wpakowalam je do szafy i tak przelezaly dwa lata. Teraz wyciagnelam je znowu i stwierdzilam, ze wlasciwie to nie sa takie zle, wiec zabralam sie do ich malowania.




A na koniec pokazuje woreczek, ktory uszylam dla Kasi, ktorej los zaplatal sie jako trzeci w losowaniu candy.



Pozdrawiam serdecznie,

16 października 2010

Lawendy wspomnienie

Ogolocilam w miniony weekend ostatni krzak lawendy w Madrycie, ktory posiadal jeszcze jakies niedobitki kwiecia. No i mialam niebywale szczescie, bo dnia nastepnego Pan Kosiarz pozostawil po sobie calkowite spustoszenie.


Powstaly dwa pachnace serduszka dla "tesciowej" i jeden woreczek dla mnie.





Mimo, ze naprawde sie staralam to ptak wyszedl bardziej podobny do samolotu niz do ptaka wlasnie. Ale mam nadzieje, ze sie spodoba.



Chcialam rowniez zapytac czy ktoras z Was posiada wzor literki “G” w hafcie krzyzykowym. Przekopalam chyba caly internet i nie znalazlam nic godnego uwagi.

Pozdrawiam serdecznie!!

30 lipca 2010

Ciag dalszy bezczynnosci

Znowu goscie zwalili nam sie na glowe , dlatego nie mialam czasu na realizowanie moich planow. A przyznam, ze nazbieralo sie tego troche. Wymeczylam jedynie podkladke pod garnki, ktorej celem bylo ozywienie mojej burej kuchnii. Tym samym owa podkladka stala sie dla mnie swojego rodzaju symbolem, poniewaz byla pierwsza pikowana rzecza, ktora mialam okazje wykonac.




No i jeszcze nabylam kieliszki do jajek. Jakos nie moglam im sie oprzec.


Przyszla mi tez z Niemiec narzuta, ale chyba ja wymienie. Jakos nie komponuje sie kolorystycznie z moja lawendowo-piaskowa sypialnia, chociaz jest bardzo ladna.





P.S Te sloneczniki i aksamitki, ktore pokazywalam wczesniej, trafil szlag. Podczas mojego wyjazdu pielegnowala je sasiadka i chyba za bardzo wczula sie w role ogrodnika bo je troszke przelala i zgnily.

19 lipca 2010

Mialo byc pracowicie...

Pierwszy weekend od dawien dawna spedzilam w domu. Bez gosci i przymusu pakowania znowu walizek. Planow na jego wykorzystanie mialam sporo, ale przy 45 stopniach ciepelka przyznam szczerze, ze trudno zmusic sie do jakiejkolwiek roboty. Powstal jedynie woreczek, a cala reszta ustawia sie grzecznie w kolejce w oczekiwaniu na lepsze jutro i odrobine ochlody.





2 lipca 2010

Artystyczne rozterki

Jakis czas temu uszylam poduszke. Wymyslilam sobie taka z motywem angielskiej chatki. Jak juz chatka iscie z Kornwalii powstala to dosc dlugo dumalam nad napisem.
“Little Cottage” jakos nie bardzo komponowalo sie wizualnie, wiec pod wplywem mody na styl francuski zrobilam napis w jezyku, za ktorym nie przepadam.
No i teraz nie moge sobie tego wybaczyc. Ja, maniaczka stylu i kultury angielskiej, promuje francuszczyzne.



I jeszcze jedno...
Zakwitly mi sloneczniki.
Marne,bo marne, ale sa...juppi!!