Robie wlasnie bilans wystroju mieszkania i jak zwykle cos mi nie pasuje. Tez tak macie?
Chyba juz wspominalam nie raz, ze mam ciemny parkiet, ktory mnie bardzo mierzi. Po pierwsze widac na nim kazdy pylek, po drugie wydaje mi sie, ze z ciemnym parkietem mieszkanie nie jest tak przytulne i cieple jakie byloby z jasnym, a po trzecie ja po prostu nie lubie ciemnej podlogi i juz. Nie lubie jej do tego stopnia, ze nawet ostatnio zaczelam sie rozgladac za nowym mieszkaniem.
Myslalam, ze jak wstawie biale meble to zrobi sie milej, ale teraz wydaje mi sie, ze troche przesadzilam, bo salon sprawia wrazenie nadetego i zbyt powaznego, a chcialabym mu nadac troche frywolnosci ale zeby nie byl rownoczesnie infantylny.
Teraz wiec cala moc w dodatkach.
Kupilam koszyk wiklinowy na woreczki z lawenda (chociaz lawendy narazie brak). Mial byc brazowy, ale oczywiscie brazowego nie dostalam, mimo, ze mam pod nosem sklep z wiklina. No ale nie ma i juz. No i znowu ratunek znalazlam w chinczyku. Co prawda nie jest brazowy, ale przynajmniej ma gabaryty takie jak chcialam. I teraz zastanawiam sie czy go nie przemalowac.
Nadal za mna chodzi wzór kratki...
A wczoraj dostalam od wybranka mego taka zawieszke na drzwi lazienkowe. I w zasadzie zarzekalam sie, ze poduszka, o ktorej wspominalam kiedys tutaj bedzie jedyna rzecza z francuskim napisem w moim domu, no ale przeciez nie moge pozbyc sie prezentu od lubego, zwlaszcza, ze pochodzi on z "Maisons du Monde".
Moze sie w koncu przekonam do tego jezyka...
Pozdrawiam Was serdecznie, dziekuje za odwiedziny i zycze super slonecznej pogody (u mnie juz wiosna i 20°).
26 lutego 2011
20 lutego 2011
Ballada o wesołych kurkach
Po pierwsze chcialam zapytac kto mi gwizdnal slonce, bo parapetu jak nie mialam tak nadal nie mam. A miala byc wymiana.
Przyznawac sie kto gra nie fair!!!!!
Bez wzgledu na to czy slonce jest czy go nie ma, wiosna zbliza sie wielkimi susami.
A ja odkrylam w sobie ostatnio zamilowanie do kolecjonowania wazonikow na kwiatki. W zasadzie sa to mleczniki, ale jako ze ja kawy nie pije to u mnie spelniaja funckje wazonow. Widzialam kiedys w internecie taki z kogutkami, ale stanowczo mial za duze gabaryty. Nie byl to dzbanuszek tylko wielki dzban.
Kupilam wiec u Chinczyka ( o ktorym zaraz dwa slowa) takiego malego brzuchacza i namalowalam na nim male kurki, zeby dostosowac sie do nadchodzacego sezonu.
A niedawno zazyczylam sobie serduszko od naszej Drogiej Anetki, bo jak pewnie kazda z Was wzdychalam do jej prac.
No i musze sie pochwalic, bo dostalam nie tylko serduczko, ale i cudowna zawieszke z ptaszorem oraz saszetke z lawenda.
Dziekuje Ci jeszcze raz i tak jak juz mowilam chyle czola Twojemu profesjonalizmowi, bo przy najlepszych moich staraniach moje twory nigdy nie wychodza tak perfekcyjne.
A teraz slowko o Chinczyku.
Otoz w Hiszpanii bardzo popularne sa sklepy, w ktorych mozna znalezc doslownie wszystko w bardzo niskich cenach. Taki odpowiednik brytyjskiego funciaka tyle, ze funciak do Chinczyka sie w ogole nie umywa.
I wcale to nie sa same gnioty rozpadajace sie po chwili. Oczywiscie sa tez takie, ktore sa typowym przykladem taniej produkcji, ale w wyborze ramek na zdjecia nie maja sobie rownych.
Niedawno odkrylam chyba króla Chinczyków nieopodal mojej pracy. Wielki pawilon a w nim co tylko dusza zapragnie.
Wiec nie bede juz narzekac, bo Wy macie swoje pchle targi a ja mojego Chinczyka.
I tym chinskim akcentem zegnam sie na dzis z Wami i zycze milej niedzieli.
Przyznawac sie kto gra nie fair!!!!!
Bez wzgledu na to czy slonce jest czy go nie ma, wiosna zbliza sie wielkimi susami.
A ja odkrylam w sobie ostatnio zamilowanie do kolecjonowania wazonikow na kwiatki. W zasadzie sa to mleczniki, ale jako ze ja kawy nie pije to u mnie spelniaja funckje wazonow. Widzialam kiedys w internecie taki z kogutkami, ale stanowczo mial za duze gabaryty. Nie byl to dzbanuszek tylko wielki dzban.
Kupilam wiec u Chinczyka ( o ktorym zaraz dwa slowa) takiego malego brzuchacza i namalowalam na nim male kurki, zeby dostosowac sie do nadchodzacego sezonu.
A niedawno zazyczylam sobie serduszko od naszej Drogiej Anetki, bo jak pewnie kazda z Was wzdychalam do jej prac.
No i musze sie pochwalic, bo dostalam nie tylko serduczko, ale i cudowna zawieszke z ptaszorem oraz saszetke z lawenda.
Dziekuje Ci jeszcze raz i tak jak juz mowilam chyle czola Twojemu profesjonalizmowi, bo przy najlepszych moich staraniach moje twory nigdy nie wychodza tak perfekcyjne.
A teraz slowko o Chinczyku.
Otoz w Hiszpanii bardzo popularne sa sklepy, w ktorych mozna znalezc doslownie wszystko w bardzo niskich cenach. Taki odpowiednik brytyjskiego funciaka tyle, ze funciak do Chinczyka sie w ogole nie umywa.
I wcale to nie sa same gnioty rozpadajace sie po chwili. Oczywiscie sa tez takie, ktore sa typowym przykladem taniej produkcji, ale w wyborze ramek na zdjecia nie maja sobie rownych.
Niedawno odkrylam chyba króla Chinczyków nieopodal mojej pracy. Wielki pawilon a w nim co tylko dusza zapragnie.
Wiec nie bede juz narzekac, bo Wy macie swoje pchle targi a ja mojego Chinczyka.
I tym chinskim akcentem zegnam sie na dzis z Wami i zycze milej niedzieli.
4 lutego 2011
Zamienię dwa promyki słońca na okno z parapetem
Dochodza do mnie wiesci, ze w Polsce szaro i pochmurno. A u mnie przyznac musze, ze mimo niskich temperatur jest dosc przyjemnie bo slonce przyswieca juz od wczesnych godzin porannych. A wczoraj nawet nastapila anomalia pogodowa i termometr wskazal blisko 10°.
A ja po calym dniu spedzonym w pracy zupelnie nieswiadoma temperatury panujacej na zewnatrz, lyknelam przed wyjsciem goraca herbate na rozgrzewke, opatulilam sie w szalik i rekawiczki i gotowa do drogi powrotnej wychylilam nos zza drzwi co by zrobic rozeznanie. I w tym momencie oblaly mnie siodme poty, bo okazalo sie ze temperatura iscie wiosenna nam nastala.
Dzis rano odeszla juz niestety w zapomnienie, bo wlosy mialam niemal oszronione kiedy bieglam rano spelniac swoje obowiazki zawodowe.
Tak czy siak slonca mi nie brakuje.
Brakuje mi za to parapetu przy oknie, na ktorym moglabym sobie hodowac nasionka i robic uzytek z promieni slonecznych. I widzac u Was obstawione pieknymi dekoracjami ubolewam i szlocham, ze ja nie mam takiej mozliwosci.
Stad chyba u mnie mania wieszania polek na scianie, na ktorych moge cokolwiek postawic.
Tu jedna z nich wiszaca w sypialni i bedaca pierwszym meblem, ktory wyszedl spod ostrza mojej wyrzynarki.
I moje pierwsze serduszko, ktore uszylam juz dawno temu.
Chcialam sie jeszcze pochwalic, ze dostalam sloneczne wyroznienie jakze mile od Ollalaa. i Beatki.
Dziekuje Wam bardzo.
A przekazuje je wszystkim spragnionym slonca.
A co mnie uszczesliwia??
Hmmm, wszystko to co mam.
Ale jeszcze bardziej uszczesliwic moglby mnie dom z oknami posiadajacymi parapety.
Pozdrawiam Was serdecznie.
A ja po calym dniu spedzonym w pracy zupelnie nieswiadoma temperatury panujacej na zewnatrz, lyknelam przed wyjsciem goraca herbate na rozgrzewke, opatulilam sie w szalik i rekawiczki i gotowa do drogi powrotnej wychylilam nos zza drzwi co by zrobic rozeznanie. I w tym momencie oblaly mnie siodme poty, bo okazalo sie ze temperatura iscie wiosenna nam nastala.
Dzis rano odeszla juz niestety w zapomnienie, bo wlosy mialam niemal oszronione kiedy bieglam rano spelniac swoje obowiazki zawodowe.
Tak czy siak slonca mi nie brakuje.
Brakuje mi za to parapetu przy oknie, na ktorym moglabym sobie hodowac nasionka i robic uzytek z promieni slonecznych. I widzac u Was obstawione pieknymi dekoracjami ubolewam i szlocham, ze ja nie mam takiej mozliwosci.
Stad chyba u mnie mania wieszania polek na scianie, na ktorych moge cokolwiek postawic.
Tu jedna z nich wiszaca w sypialni i bedaca pierwszym meblem, ktory wyszedl spod ostrza mojej wyrzynarki.
I moje pierwsze serduszko, ktore uszylam juz dawno temu.
Chcialam sie jeszcze pochwalic, ze dostalam sloneczne wyroznienie jakze mile od Ollalaa. i Beatki.
Dziekuje Wam bardzo.
A przekazuje je wszystkim spragnionym slonca.
A co mnie uszczesliwia??
Hmmm, wszystko to co mam.
Ale jeszcze bardziej uszczesliwic moglby mnie dom z oknami posiadajacymi parapety.
Pozdrawiam Was serdecznie.
29 stycznia 2011
Czegos mi brak...
Kiedy pochowalam wszystkie ozdoby swiateczne zrobilo mi sie w domu jakos tak nijak i pusto. Uszylam wiec dwie poszewki aby nie meczyc sie w tej wnetrzarskiej mizerocie.
Przy tej bialej troche sie nameczylam i niestety jak juz ja ulozylam na kanapie to okazalo sie, ze zupelnie nie pasuje do mojej koncepcji.
Czeka mnie wiec szycie kolejnej.
Nie blysne tez oryginalnoscia chwalac sie kwitnacymi hiacyntami.
Mam je po raz pierwszy wiec wczesniej nie bylo mi dane docenic ich uroku. Jest tylko jedno ale,…otoz jestem bardzo wrazliwa na zapachy i niestety hiacynty nie sprawdza sie u mnie w domu na dluzsza mete, bo najprawdopodobniej po jakims czasie zaczna draznic mnie swoim zapachem.
A jesli jestesmy juz przy zapachach to musze wspomniec o swieczkach z Ikei, ktore ostatnio nabylam. W zasadzie mam zapas swieczek na dobrych kilka miesiecy i jestem bardzo ostrozna jesli chodzi o te zapachowe z racji mojej przypadlosci.
Ale przechodzac obok nich kilka razy nie moglam sie oprzec i nabylam waniliowe. I bardzo sobie je chwale, bo zapach nie jest intensywny i mdly.
Chetnie tez dowiem sie czym pachna Wasze domy.
Zycze udanego weekendu i sle usciski.
Przy tej bialej troche sie nameczylam i niestety jak juz ja ulozylam na kanapie to okazalo sie, ze zupelnie nie pasuje do mojej koncepcji.
Czeka mnie wiec szycie kolejnej.
Nie blysne tez oryginalnoscia chwalac sie kwitnacymi hiacyntami.
Mam je po raz pierwszy wiec wczesniej nie bylo mi dane docenic ich uroku. Jest tylko jedno ale,…otoz jestem bardzo wrazliwa na zapachy i niestety hiacynty nie sprawdza sie u mnie w domu na dluzsza mete, bo najprawdopodobniej po jakims czasie zaczna draznic mnie swoim zapachem.
A jesli jestesmy juz przy zapachach to musze wspomniec o swieczkach z Ikei, ktore ostatnio nabylam. W zasadzie mam zapas swieczek na dobrych kilka miesiecy i jestem bardzo ostrozna jesli chodzi o te zapachowe z racji mojej przypadlosci.
Ale przechodzac obok nich kilka razy nie moglam sie oprzec i nabylam waniliowe. I bardzo sobie je chwale, bo zapach nie jest intensywny i mdly.
Chetnie tez dowiem sie czym pachna Wasze domy.
Zycze udanego weekendu i sle usciski.
16 stycznia 2011
Stodoła dla skrzydlatych i ogólnie ptasi post
Bardzo lubie ptaki chociaz one chyba nie bardzo lubia mnie, bo zdarzylo im sie ze dwa razy mnie przyozdobic. Ale mimo to nadal zywie do nich szczere uczucie i dlatego stworzylam im mala stodole, co by sie mialy gdzie schronic w te "zimowe" dni.
Mial byc karmnik, a wyszla stodola, bo budowla dysponuje takim metrazem, ze z powodzeniem zmiesci labedzia.
Mam tylko pytanie: powinnam go wyscielic jakims siankiem czy zostawic taki nieumeblowany??
Uszylam tez zawieszke na papier toaletowy. W zasadzie ornitolog ze mnie zaden, ale przyznac musze, ze ptaki wdziecznie wpisuja sie w sztuke. Nawet tak nedzna jak ta moja.
I nabylam jeszcze male pudeleczko i nie to, zebym miala w nim co trzymac, bo bizuterii posiadam ze dwie sztuki. Ono po prostu spelnia funkcje stojaka dla porcelanowego wróbla, bo sie nicpon przewracal albo ryl dziobem w ziemie.
Dziekuje za wszystkie komentarze i pozdrawiam Was cieplutko.
Mial byc karmnik, a wyszla stodola, bo budowla dysponuje takim metrazem, ze z powodzeniem zmiesci labedzia.
Mam tylko pytanie: powinnam go wyscielic jakims siankiem czy zostawic taki nieumeblowany??
Uszylam tez zawieszke na papier toaletowy. W zasadzie ornitolog ze mnie zaden, ale przyznac musze, ze ptaki wdziecznie wpisuja sie w sztuke. Nawet tak nedzna jak ta moja.
I nabylam jeszcze male pudeleczko i nie to, zebym miala w nim co trzymac, bo bizuterii posiadam ze dwie sztuki. Ono po prostu spelnia funkcje stojaka dla porcelanowego wróbla, bo sie nicpon przewracal albo ryl dziobem w ziemie.
Dziekuje za wszystkie komentarze i pozdrawiam Was cieplutko.
10 stycznia 2011
Będzie o prezentach...
Minelo dopiero 10 dni stycznia a ja juz nawet nie pamietam, ze dopiero co byly swieta.
W tym roku pogoda okazala sie dla mnie bardzo laskawa i uraczyla mnie sniegiem ponad miare. Jednak chyba tylko ja cieszylam sie z tak obfitych opadow. Byc moze rowniez nie bylabym zadowolona gdybym musiala codziennie odsniezac chodnik, albo jezdzic samochodem w asyscie lopaty.
Niemniej jednak dla kogos kto widzi snieg raz na kilka lat to niewatpliwie jest frajda. Co prawda dwa lata temu Madryt pokryl sie bialym puchem, ktory utrzymal sie nawet przez dwa dni, no ale przeciez snieg hiszpanski to nie to samo co polski czy nawet niemiecki.
To byl pierwszy prezent jaki dostalam w minione Swieta.
A po wielu szantazach stosowanych na Swietym Mikolaju, ze przestane w niego wierzyc. jak nie dostane mojego wymarzonego cudu, doszlam do wniosku, ze grzecznym dziewczynkom nie przystoi Szanownego Staruszka terroryzowac, wiec ladnie poprosilam o skromny prezent.
No i jakiez bylo moje zdziwienie kiedy okazalo sie, ze najwieksze pudlo pod choinka nalezy do mnie i kryje w sobie mojego nowego osobistego Pomocnika Kuchennego.
Oto i on.
A przed samym wyjazdem dostalam moc prezentow, ktore ... sprawilam sobie sama.
Jakis czas temu upatrzylamu u Jerzynki z Wietrznych Przemeblowan cudnej urody chlebaczek. Jeszcze tego samego dnia przekopalam caly Internet w jego poszukiwaniu i oczywiscie zamowilam.
Jego droga do mnie byla dosc dluga, ale w koncu zawital ów Jegomosc w moich progach.
Zapewne go przemaluje , ale poki co musi poczekac na lepsze czasy.
Czesto gdy zamawiam przez internet przychodzi rozczarowanie, bo moj zakup okazuje sie nie taki jak go sobie wyobrazalam. Znacie to uczucie?
W tym przypadku jednak obylo sie bez rozczarowan, bo chlebak nader urodziwy.
Jest tylko jedno "ale"...
... w Hiszpani nie ma dobrego chleba. Sa tylko bagietki, ktore nastepnego dnia sa nie do ugryznienia. Coz wiec zatem mam w nim trzymac???
Pozostaje mi czekac na dostawe z Polski.
Ogolnie w swieta wypoczelam i pozwolilam sobie na kilka szalenstw miedzy innymi na te na stoku. Jesli ktos z Was widzial ostatnia ciamajde, ktora zablokowala wyciag na dobrych kilka chwil to mozecie byc pewni- to bylam ja.
I co tu bede duzo gadac, Janica Kostelic ze mnie marna i po tym jak zaplatalam sie na wyciagu, zaczelam sie powaznie zastanawiac czy ten sport jest aby dla mnie.
Ale poddawac sie nie bede mimo, ze nastepnym razem moge unieruchomic wyciag nie na kilka chwil a na cala wiecznosc.
Pozostaje wiec jedynie czekac na nastepny urlop.
Wiec czekam...
...i usciski sle.
W tym roku pogoda okazala sie dla mnie bardzo laskawa i uraczyla mnie sniegiem ponad miare. Jednak chyba tylko ja cieszylam sie z tak obfitych opadow. Byc moze rowniez nie bylabym zadowolona gdybym musiala codziennie odsniezac chodnik, albo jezdzic samochodem w asyscie lopaty.
Niemniej jednak dla kogos kto widzi snieg raz na kilka lat to niewatpliwie jest frajda. Co prawda dwa lata temu Madryt pokryl sie bialym puchem, ktory utrzymal sie nawet przez dwa dni, no ale przeciez snieg hiszpanski to nie to samo co polski czy nawet niemiecki.
To byl pierwszy prezent jaki dostalam w minione Swieta.
A po wielu szantazach stosowanych na Swietym Mikolaju, ze przestane w niego wierzyc. jak nie dostane mojego wymarzonego cudu, doszlam do wniosku, ze grzecznym dziewczynkom nie przystoi Szanownego Staruszka terroryzowac, wiec ladnie poprosilam o skromny prezent.
No i jakiez bylo moje zdziwienie kiedy okazalo sie, ze najwieksze pudlo pod choinka nalezy do mnie i kryje w sobie mojego nowego osobistego Pomocnika Kuchennego.
Oto i on.
A przed samym wyjazdem dostalam moc prezentow, ktore ... sprawilam sobie sama.
Jakis czas temu upatrzylamu u Jerzynki z Wietrznych Przemeblowan cudnej urody chlebaczek. Jeszcze tego samego dnia przekopalam caly Internet w jego poszukiwaniu i oczywiscie zamowilam.
Jego droga do mnie byla dosc dluga, ale w koncu zawital ów Jegomosc w moich progach.
Zapewne go przemaluje , ale poki co musi poczekac na lepsze czasy.
Czesto gdy zamawiam przez internet przychodzi rozczarowanie, bo moj zakup okazuje sie nie taki jak go sobie wyobrazalam. Znacie to uczucie?
W tym przypadku jednak obylo sie bez rozczarowan, bo chlebak nader urodziwy.
Jest tylko jedno "ale"...
... w Hiszpani nie ma dobrego chleba. Sa tylko bagietki, ktore nastepnego dnia sa nie do ugryznienia. Coz wiec zatem mam w nim trzymac???
Pozostaje mi czekac na dostawe z Polski.
Ogolnie w swieta wypoczelam i pozwolilam sobie na kilka szalenstw miedzy innymi na te na stoku. Jesli ktos z Was widzial ostatnia ciamajde, ktora zablokowala wyciag na dobrych kilka chwil to mozecie byc pewni- to bylam ja.
I co tu bede duzo gadac, Janica Kostelic ze mnie marna i po tym jak zaplatalam sie na wyciagu, zaczelam sie powaznie zastanawiac czy ten sport jest aby dla mnie.
Ale poddawac sie nie bede mimo, ze nastepnym razem moge unieruchomic wyciag nie na kilka chwil a na cala wiecznosc.
Pozostaje wiec jedynie czekac na nastepny urlop.
Wiec czekam...
...i usciski sle.
21 grudnia 2010
Nieporządne porządki
Tegoroczne porzadki swiateczne uwazam za zakonczone. Nie jestem calkowicie zadowolona, bo czuje jakis niedosyt. W moim rodzinnym domu zawsze trwaly kilka dni i po nich akurat czulam sie padnieta. Tym wieksza byla wiec radosc kiedy sie zakonczyly.
Tutaj rowniez doprowadzenie mieszkania do ladu zajelo mi sporo czasu, ale czegos mi w tym wszystkim brakowalo.
Moze dlatego, ze prawdziwa atmosfere swiat trzeba sobie stworzyc samemu, a w Polsce ona po prostu zewszad promieniuje.
Poza tym co to za porzadki bez trzepania dywanu.
Wlasnie jedna z rzeczy, ktorych mi tutaj brakuje to trzepak czyli najlepsze urzadzenie do odkurzania jakie kiedykolwiek istnialo.
Z Polski pamietam tez, ze kiedy napadalo duzo swiezego sniegu to wszyscy gromadnie wychodzili trzepac na nim dywany. Pozniej spacerujac po osiedlu dalo sie zauwazyc wszedzie brudne slady.
Nadal tak jest? No chyba, ze to byl tylko lubelski zwyczaj.
Byc moze teraz nikt sobie nie zawraca glowy zwijaniem dywanu, bo wszyscy maja turbo odkurzacze z wersja pioraca. Ja takiego nigdy miec nie bede. Predzej sobie trzepak przed blokiem postawie.
A pokusie nie moglam sie oprzec i choinke ubralam juz tydzien temu. Niestety nie jest to taki luksus jak w Waszym przypadku, bo moja jest sztuczna.
Z tego co wiem sprzedaz zywych choinek w Hiszpanii nie istnieje, co mnie nawet nie dziwi bo niby skad mieliby je wycinac skoro lasow na polwyspie iberyjskim jest jak na lekarstwo.


Teraz po ciezkim dniu siorbie herbate z doskoku...
I to nie byle jaka, bo specjalna mieszanke na zimowe dni, ktora dostalam od moich znajomych Finów.

Walizki juz prawie spakowane bo jutro wyruszam tam gdzie, przy minusowych temperaturach jest snieg. Miejmy nadzieje, ze utrzyma sie chociaz kilka dni.
I zeby nie powielac pospolitego sloganu "Wesolych Swiat" to zycze Wam Przewesolych i Sytych Swiat oraz zeby nawet tak prozaiczne czynnosci jak trzepanie dywanu dostarczaly Wam wiele radosci.
Tutaj rowniez doprowadzenie mieszkania do ladu zajelo mi sporo czasu, ale czegos mi w tym wszystkim brakowalo.
Moze dlatego, ze prawdziwa atmosfere swiat trzeba sobie stworzyc samemu, a w Polsce ona po prostu zewszad promieniuje.
Poza tym co to za porzadki bez trzepania dywanu.
Wlasnie jedna z rzeczy, ktorych mi tutaj brakuje to trzepak czyli najlepsze urzadzenie do odkurzania jakie kiedykolwiek istnialo.
Z Polski pamietam tez, ze kiedy napadalo duzo swiezego sniegu to wszyscy gromadnie wychodzili trzepac na nim dywany. Pozniej spacerujac po osiedlu dalo sie zauwazyc wszedzie brudne slady.
Nadal tak jest? No chyba, ze to byl tylko lubelski zwyczaj.
Byc moze teraz nikt sobie nie zawraca glowy zwijaniem dywanu, bo wszyscy maja turbo odkurzacze z wersja pioraca. Ja takiego nigdy miec nie bede. Predzej sobie trzepak przed blokiem postawie.
A pokusie nie moglam sie oprzec i choinke ubralam juz tydzien temu. Niestety nie jest to taki luksus jak w Waszym przypadku, bo moja jest sztuczna.
Z tego co wiem sprzedaz zywych choinek w Hiszpanii nie istnieje, co mnie nawet nie dziwi bo niby skad mieliby je wycinac skoro lasow na polwyspie iberyjskim jest jak na lekarstwo.
Teraz po ciezkim dniu siorbie herbate z doskoku...
I to nie byle jaka, bo specjalna mieszanke na zimowe dni, ktora dostalam od moich znajomych Finów.
Walizki juz prawie spakowane bo jutro wyruszam tam gdzie, przy minusowych temperaturach jest snieg. Miejmy nadzieje, ze utrzyma sie chociaz kilka dni.
I zeby nie powielac pospolitego sloganu "Wesolych Swiat" to zycze Wam Przewesolych i Sytych Swiat oraz zeby nawet tak prozaiczne czynnosci jak trzepanie dywanu dostarczaly Wam wiele radosci.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
